Zrobieni w jajo

W wielu polskich szpitalach posiłki dowożone są z tzw. „firm cateringowych”. Jest to efekt tego, że zamykane są szpitalne kuchnie, a wszystko oczywiście odbywa się pod hasłem pozornych oszczędności. Pojawia się więc moje pytanie, ile może kosztować te jakże bogate śniadanie (które bardzo często trafia na szpitalne talerze) i ile z tego jest tej oszczędności?

jajkoJak znam życie, to koszt produktów na te śniadanie nie przekracza 50 groszy. Koszty pracy trudno policzyć, ale są one marginalne bo wyjąć pieczywo z opakowania i ugotować jajka to chyba nie jest nic pracochłonnego. Nie wiemy czy w tym konkretnym przypadku to śniadanie było dowożone, natomiast w wielu polskich szpitalach są one z rana przywożone, a potem ewentualnie podgrzewane. I powiem Wam, że jak znam życie to koszt tego zapakowania i dowiezienia jest wyższy niż koszt składników… Pozorne oszczędności zamiast przełożyć na talerz to przekładają się na paliwo, opakowania, logistykę itp. A potem na talerzu widzimy to co widzimy. Taka nasza polska, szpitalna rzeczywistość.

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Justyna napisał(a):

    nie „te śniadanie”, ale „to śniadanie”. błagam.

  2. Irek napisał(a):

    No więc jak się rozsądnie policzy to ile szpitali ma pod nosem piekarnie hurtownie i inne źródła zakupów to prowadzenie kuchni w szpitalu na pewno byłoby tańsze i bardziej uzasadnione niż piep….caterin a co z dietami itp .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przeczytaj inne:
Jedzenie z puszki

Tego jeszcze nie było. W ramach "przyrządzania" posiłku tym razem jeden z polskich szpitali poszedł...

Zamknij